Kryzys gospodarczy i niezwykle mroźna zima może doprowadzić do ogromnych problemów na rynku kwiatów w Kolumbijscy hodowcy, którzy tylko w okresie walentynek eksportują do USA ponad 450 milionów kwiatów przyznają, że sytuacja jest poważna. - Staliśmy się bardziej konkurencyjni, ale kwestie, które nas martwią to waluty i pogoda - mówi Problemy na rynku są związane z załamaniem gospodarczym, złą pogodą, a także krachem na rynku w Reuters.
Poważne problemy. Zabraknie kwiatów na Walentynki? - Kryzys gospodarczy i niezwykle mroźna zima może doprowadzić do ogromnych problemów na rynku kwiatów. Kolumbijscy hodowcy, którzy w okresie walentynek eksportują ponad 450 milionów kwiatów przyznają, że - Staliśmy się bardziej konkurencyjni, ale kwestie, które nas martwią to waluty i pogoda - mówi jeden z nich. Innego zdania jest Julian Herrera, według którego tradycja kupowania kwiatów na walentynki nigdy nie zniknie. - kryzys finansowy to ludzie nadal będą kupować kwiaty - tłumaczy. Problemy na rynku są związane z załamaniem gospodarczym, złą pogodą, a także krachem na rynku w USA - informuje Reuters. (GK) - Reuters
Uczniom w jednej ze szkół w Pennsylwanii (USA) zakazano ubierać modne buty typu ugg z przypadków chowania w nich telefonów komórkowych - informuje dailymail.co.uk. Kontrowersyjna decyzja została podjęta, bo uczniowie potajemnie korzystali z telefonów podczas zajęć, pisząc sms-y i zamieszczając notki na popularnym serwisie społecznościowym – Facebooku.
Popularne obuwie charakteryzuje się w których z łatwością można ukryć tak mały przedmiot jak telefon. Restrykcyjna polityka szkoły zakazuje używania uczniów.
Rodzice nie byli zadowoleni z decyzji szkoły, która mówi im, jakie buty powinny nosić ich pociechy. zaczną płacić za ubrania naszych dzieci, to będą miały coś do powiedzenia na temat ich garderoby" jedna z matek na Facebooku. Inni rodzice pisali, że tylko żeńską część uczniów dotykają restrykcje. "Kieszenie, dalej?" – głosi inny wpis.
– Internet jest złym diabłem, który kusi użytkowników do najgorszych grzechów, jakie tylko mógłby popełnić Żyd – uważa rabin Mosze Szafir. O specjalnym liście czołowych ultraortodoksyjnych Żydów pisze "Rzeczpospolita".
Duchowni twierdzą, że surfowanie po sprzeczne z nauką Tory. W swoim liście, sygnowanym m.in. przed naczelnego sefardyjskiego rabina Izraela Szlomo Amara oraz duchowego przywódcę religijnej, współrządzącej partii Szas, Owadia Josefa, piszę: "Obowiązkiem każdego Żyda jest ratowanie bliskich i sąsiadów przed duchowym zagrożeniem, jakie niesie ze sobą internet".
"Doszliśmy do sytuacji, w której każdy za pomocą telefonu komórkowego może być niebezpieczne widoki, które są surowo zabronione przez Torę i mogą mieć destrukcyjne konsekwencje. Niektórzy zaglądają na takie strony, bo całkowicie zawiedli, a inni dlatego, że są po prostu ciekawi. Rozsypało się przez to wiele wiele rodzin" - przekonują.
Ponadto Żydzi, którzy zarabiają na internecie, powinni używać tylko "koszernych komputerów", czyli takich, specjalne filtry odrzucające nieodpowiednie dla Żydów treści.